Muzeum Południowego Podlasia

Maślewski – Rzeźba

29 czerwca – 06 września 2013

Muzeum Południowego Podlasia w Białej Podlaskiej, w ramach cyklicznych wystaw prezentujących twórców związanych z Podlasiem, zaprasza na wystawę rzeźby Grzegorza Maślewskiego – autora pomnika Józefa Ignacego Kraszewskiego, znajdującego się przy Placu Wolności w Białej Podlaskiej.

 

Grzegorz Maślewski
urodził się w 1968 roku w Białej Podlaskiej. Uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego im. J.I. Kraszewskiego. W 1995 roku ukończył studia na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dyplom z rzeźby u prof. Adolfa Ryszki i prof. Macieja Szańkowskiego. Od 1995 roku jest pracownikiem naukowo – dydaktycznym na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 2003 roku uzyskał stopień doktora sztuki na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.
Zajmuje się rzeźbą, płaskorzeźbą i medalem. Swoje prace prezentował na kilkunastu krajowych i międzynarodowych wystawach zbiorowych oraz na siedmiu wystawach indywidualnych.

 

O twórczości
Przyszło mi żyć i pracować w realiach ponowoczesności, w realiach, w których myślę więc jestem zamienia się na zauważono mnie więc jestem.
Jak pisze Zygmunt Bauman w książce Humanista w ponowoczesnym świecie, nowoczesności potrzebna była kultura walcząca z iluzjami, w ponowoczesności krytyka dotyka nie dokonań samych, a zamiarów.
W świecie wykorzenionych nomadów człowiek staje się przede wszystkim konsumentem, konsumentem dóbr, ale też idei i doznań. Kłopot jednak w tym, że owe dobra, idee i doznania zmieniają się w korowodzie kaprysów i mód starzejących się zanim zdołają dojrzeć. W tej sytuacji człowiek – konsument poddawany jest stałej presji nadążania za zmieniającą się podażą, dostosowywania się do tego, co powinien być zdolny skonsumować. W przeciwnym razie staje się nieadekwatny, a więc nie dość elastyczny by następujące po sobie wzorce wprowadzić w życie.
Nienadążanie za zmianami, pozostawanie w tyle, a już nie daj Boże dezercja z aktualności, równa się wykluczeniu.
Tak rozumiana nieadekwatność wydaje się jedną z dwóch głównych cech mojej twórczości. Cecha ta nie jest wynikiem kalkulacji, czy jakiegoś głęboko przemyślanego wyboru. Jest ona raczej opisem kierunku, w którym twórczość moja powędrowała samoistnie, podążając za tym, kim jestem.
Widać to choćby w cyklu rzeźb „Śpiący”, w których klasycyzującą formę głowy wykonałem z gliny wymieszanej ze słomą próbując uzyskać napięcie pomiędzy szlachetną formą a poślednim materiałem, co jak miałem nadzieję, przyniesie również napięcie znaczeniowe.
Był to być może naiwny bunt przeciwko opresji aktualności, ale obrazuje mój stosunek do rzeczywistości kulturowej lat dziewięćdziesiątych, w których debiutowałem. Dobitniej nawet tę postawę ilustrują dość ckliwe prace z cyklu „Portret z chmurką” – użyta w niektórych z nich dekoracyjność bywa jednak złudna.
O ile nieadekwatność jest cechą mojej twórczości wywodzącą się ze stosunku do kultury, o tyle niezborność jest cechą wynikającą ze stosunku do samego siebie.
Pochodzę z rodziny o głęboko zakorzenionych tradycjach katolickich. Od dziecka wpajano mi system norm, dzięki wypełnieniu których mogłem jeśli nie z pewnością, to przynajmniej z nadzieją patrzeć w perspektywę mego życia wiecznego.
Niestety, wraz z kończącym się dzieciństwem nadeszło rozczarowanie. Rozczarowanie tym boleśniejsze, im czystszy i pewniejszy wydawał się świat tłumaczony religią. W miejsce tej pewności pojawiło się poczucie niepełności i swoistego pęknięcia pomiędzy ja a rzeczywistością, poczucie niezborności. Pojawił się bunt.
Jak pisze Albert Camus – bunt jest udziałem człowieka poinformowanego i świadomego swoich praw.
Rezultatem są wciąż towarzyszące mojej twórczości elementy ze świata sacrum. Rzadko były one pierwszoplanowe, pozostawały raczej podskórne, niemniej definiujące kontekst moich prac, jak w cyklu plakiet „Krajobrazy”.
Nie ma w tych pracach jawnego bluźnierstwa, nie ma wyzwania wprost rzuconego Bogu, ale jest pustka. Pustka tym bardziej dojmująca, że osiągana często nagromadzeniem detali, ich buchalteryjnym zliczaniem, daremnie próbującym ją zapełnić. Czasami pojawia się w nich figura ludzka, ale jest ona od otaczającego „świata” odseparowana, albo jedynie ów „świat” skalująca. Pęknięcie pozostaje niemożliwe do scalenia.
W cyklu „Niebo” pustka staje się wyłącznym tematem prac. W tych przedstawieniach nieba, nie ma niczego, czym można by je zapełnić.
Cechy tak rozumianej niezborności odnaleźć można w większości moich prac, również w cyklu rzeźb „Requiem”.
Grzegorz Maślewski
(fragment tekstu z katalogu)
 
 
 

 

Kurator wystawy: Violetta Jarząbkowska